Fragment do rozważania 17

EPOPEJA „PAN JEZUS”

TYTUŁ TRZECI: „Wesele Dusz Dziewiczych” (79-146)

W tej ciemnej nocy ducha zabłysnął promyczek:

80      – A może to poczęcie w łonie jest dziewicze?

Może Miriam Panienką, według słów Proroka,

Matką Emmanuela?… Na cóż dalsza zwłoka?

Najlepiej Ją zostawić, nie mówiąc nikomu,

I pod osłoną nocy umknąć po kryjomu…

Nie będzie zniesławiona, wieść o mnie zaginie,

I nikt nie będzie szkodził Matce i Dziecinie…

 

Sen ciężki spadł na męża, już nie dźwignie czoła,

Zasnął twardo jak kamień. W śnie widzi Anioła,

Jak z nieba doń przychodzi z wieścią Męża godną:

90      „Przyjm Józefie Dawidów żonę Bogiem płodną!

Czemu tak bardzo trapisz umęczone członki?

Nie lękaj się w dom przyjąć Maryi, małżonki,

Bo co się w Niej poczęło – jest z Ducha Świętego:

Porodzi Syna; „Jezus” nazwiesz imię Jego,

Gdyż On swój lud wybawi od grzechowej zmazy”.

 

Spadły z serca Józefa ciężkie smutku głazy.

Rzucił się na klepisko, dotykając czołem:

– Okaż, Panie, swą litość nad nędznym popiołem,

Nie pomnij na zamiary, jakiem już ułożył,

100    Przebacz mi, żem się gorszył z Ciebie, Synu Boży.

Przysięgam służyć wiernie, w Twej służbie się spalę…

Chciałem porzucić Matkę, bom Jej nie znał wcale,

I nie poznam do końca swojego żywota,

Bo Tobie nad potomstwo milsza Panny cnota!…

 

Powstał i spełnił rozkaz, dany mu od Pana.

Spieszy więc do Maryi jeszcze tego rana,

By wszystko opowiedzieć: naprzód o rozterce,

Że omal mu nie pękło udręczone serce.

Pokornie Ją przeprosi za wczorajsze dąsy –

110    Żegnał się z Nią jak płomyk w kaganku gasnący,

Wreszcie padnie na ziemię, by całować nogi,

Mówiąc, że jest niegodny przestąpić te progi,

Gdzie Syn Boży się wcielił i teraz przebywa…

(Tej rozmowy nie słyszy teściowa sędziwa).

 

Maryja nie zezwala na takie ukłony,

Uważa się niegodną, ale z drugiej strony

Całkiem przyznaje rację w stosunku do Syna,

Więc przy Józefie głośno modlić się zaczyna:

– Wszechmocny Boże Ojców, który jesteś w niebie:

120    Dzięki, żeś posiał ziarno na niegodnej glebie.

Bądź za wszystko uwielbion poprzez całe wieki!

Raczyłeś zesłać Syna żądając opieki

Od stworzenia… Będziemy służyć Mu w pokorze:

Spraw, byśmy wypełnili Twe życzenia, Boże…

 

Matka Boska nie spała, choć nie mówi o tym.

Po wczorajszym rozstaniu, serce jakby grotem

Ktoś na wylot Jej przeszył, wiele łez wylała –

To chyba najostrzejsza w Jej młodości strzała.

Więc teraz jest podwójnie w duchu pocieszona:

130    Widzi, że niezawodna w modlitwie obrona.

Prosiła za Józefem, nie bacząc na siebie.

Pan przyszedł jej z pomocą w doraźnej potrzebie:

Bez słów w własnej obronie, choć nie bez cierpienia,

Wszechmocny chmury zwątpień Prawdą rozpromienia.

 

– Kochana, chcę zapytać – rzekł Józef do żony –

Czy ktoś w te sprawy może być wtajemniczony? –

A mam na myśli mamę, która mnie uważa

Za ojca tej Dzieciny… – Przez wonność ołtarza

Proszę cię, chowaj w sercu tajemnice Nieba.

140    Najświętszy sam wyjaśni, gdy zajdzie potrzeba,

Podobnie jak wyjaśnił brzemiennej Elżbiecie,

Bo gdym ją pozdrowiła, natychmiast jej dziecię

Cieszyło się pod sercem, dając do poznania,

Że przez usta służącej Zbawiciel się kłania.

Jak Elżbieta – zachowaj sekret w serca skrzyni,

A ten, co jest Wszechmocny, jak zechce – uczyni.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Brat Bogumił Marian Adamczyk. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.