Fragment do rozważania 23

EPOPEJA „PAN JEZUS”

TYTUŁ TRZECI: „Wesele Dusz Dziewiczych” (524-596)

Goście patrzą na skrybę z usty otwartymi,

Za wyjątkiem młodzieży, co tańczy w ogrodzie

I tych, co się krzątają przy kuchni w gospodzie.

Tematem zaciekawił skryba też Maryję,

Co Wielkiego Wybrańca pod swym sercem kryje…

Mogłaby wiele mówić – więcej niż uczony:

530    Toż Jej duch z Pomazańcem ściśle jest złączony!

Ale siedzi spokojnie i słucha z przejęciem.

Nawet Anna przestała rozmawiać ze zięciem

I słucha znaków czasu. Gdy skończył, niewiasta

Podsuwa mu najlepsze potrawy i ciasta.

Wszyscy są urzeczeni tak miłą wieczerzą,

To znak, że do królewskiej rodziny należą.

Choć sami żyją skromnie dla ubóstwa cnoty,

Inni się postarali o wszystkie przedmioty,

Gdyż chcieli im zgotować niespodziankę miłą,

540    I by sproszonym gościom lepiej się bawiło.

 

Nad ranem grać przestali; siedzą ochotnicy,

Inni spać się pokładli, aby do bóżnicy

Mogli iść na modlitwy wspólne bez przeszkody.

Po przyjściu z nabożeństwa poprawią znów gody.

 

Goście się rozjechali. Zaraz domownicy

Uprzątają zagrodę: dzbany do piwnicy,

Pożyczone naczynia odnoszą sąsiadom.

Maryja też pomaga w pracy. Józef, świadom

Wielkich tajemnic Bożych, bez czasu mitręgi,

550    Bierze warsztat, narzędzia, jak: młotki, obcęgi,

Dłuta, piły, siekiery i wiezie do żony,

Aby dom Zwiastowania nie stał opróżniony.

Tam przystawi pracownię do kamiennej ściany,

W której umieści wielki stół-warsztat drewniany.

Nad warsztatem wbił gwoździe – tu krótki, tam długi,

By znów zawiesić piły, świderki i strugi…

Chociaż z zawodu cieślą, ale się też trudni

Wyrabianiem konewek na wodę ze studni,

Kamiennych koryt, stągwi o różnym formacie,

560    Nie brakuje mu pracy na co dzień w warsztacie.

Zna obróbkę kamienia przy budowie domu,

Stara się nie odmawiać pomocy nikomu.

Przychodzą gospodarze, prosząc o przybycie,

Bo wiatr zerwał polepę glinianą na szczycie,

Innym razem naprawić wrota u stodoły,

Koło od wozu, sochę, lub jarzmo na woły.

Toteż zwykle zajęty od rana do nocy;

Nawet dzieci żądają od cieśli pomocy:

– Rozleciało się koło od mojego wózka,

570    Sam nie umiem naprawić… Zaś życzliwość Józka,

Zwłaszcza dla małych dzieci – jest niewyczerpana,

Więc przychodzą do niego od samego rana…

Umie rozmawiać z dziećmi na tematy Boże,

Zachęca do dobrego, a w stosownej porze

Modli się razem z dziećmi, albo pieśni śpiewa,

Pozwala im do domu zabrać klocki z drzewa,

Natomiast im zabrania brać narzędzi w ręce

I pluskać się jak kaczki w kamiennej wanience –

Nie nastarczyłby wody nosić tym kaczorom,

580    Bo do studni daleko i roboty sporo…

 

Choć tylu ma klientów z rana i wieczora,

Dla wszystkich jest uprzejmy, a jego pokora

Do Boga ich pociąga, bo w Nim jest skupiony

Nawet w toku zajęcia! Szczególnie do żony

Odnosi się z szacunkiem i w pracy wyręcza:

Nosi wodę ze studni, wiór pełne naręcza,

Często izbę zamiecie, wiedząc, że jest w stanie

Błogosławionym. Wonczas urządza sam pranie,

By Matki nie przemęczać – jest jak Anioł Boży,

590    Czuwający nad dzieckiem, nim je spać położy.

Szczęśliwy, że swą pracą, często w pocie czoła,

Służy innym i żonie jak uczynna pszczoła,

Że jest przydatny ludziom prawie wszystkich stanów,

A najbardziej się cieszy ze swej służby Panu,

Który w postaci dziecka wzrasta w jego glebie:

Pomaga wszystkim wkoło nie bacząc na siebie…

EPOPEJA „PAN JEZUS” –  KONIEC TYTUŁU TRZECIEGO: „Wesele Dusz Dziewiczych”

Ten wpis został opublikowany w kategorii Brat Bogumił Marian Adamczyk. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.