Fragment do rozważania 6

EPOPEJA „PAN JEZUS” FRAGMENT DO ROZWAŻANIA

TYTUŁ DRUGI: Wschód Światła Wiecznego (1-50)

Miasto w śnie pogrążone, choć świta poranek.
Od wschodu jasna zorza wysyła rumiane
Snopki blasków i srebrzy rozrzucone chmurki.
Łąki w łzach rosy myją kwieciste mundurki.
Z gęstwin słychać słowika niewinne szczebioty,
Mrówki rzędem na przełaj spieszą do roboty.
Z miasta przez polne ścieżki kroczy Dziewczę młode,
W ręce coś niesie, jakby amforę na wodę.
Studnia wprawdzie za miastem, lecz do niej nie skręca:
10    Idzie z pośpiechem naprzód. Jej postać dziewczęca
Lekuchna, uskrzydlona, zdaje się, że płynie
Po morzu mgieł rozlanych na żyznej dolinie.
Widocznie mówi pacierz, wietrzyk liczko chłodzi.
Wejrzenie ma spokojne – podobne do łodzi,
Co płynie po jeziorze tchnieniem kołysana.

Gdzież ta Gołąbka spieszy od wczesnego rana?
Może w sąsiedniej wiosce swe loty zatrzyma? –
Minęła. Spieszy dalej. Tuż przed Jej oczyma
Wystrzela góra Tabor, wysoka jak wieża;
20    W szacie mgieł przypomina śpiącego rycerza.
Wokół się rozpościera jak morze szeroka
Równina Ezdrelonu, przyjemna dla oka:
Jeden ogród zieleni, horyzont wspaniały!
Panienka spieszy drogą – stukają sandały –
I rozmyśla o treści Pieśni nad Pieśniami:
„Zima uszła, deszcz zrosił góry z dolinami,
Ukazały się kwiatki na ojczystej niwie,
Już głos synogarlicy dźwięczy pieszczotliwie,
A kwitnące winnice swą wonność wydały…”
30    Wszystko było urocze – nawet szare skały!
Nie urzekły Dziewicy pieszczoty barw, woni.
Daremny trud słowika z przydrożnej jabłoni.
Na próżno nęci wdziękiem wiosenna przyroda –
W sercu słyszy wołanie wdzięczna Panna Młoda:
„Pospiesz się Przyjaciółko, moja Gołębico,
Piękna moja, a przybądź i ukaż swe lico!”

Słońce pędzi pod górę jak na maratonie,
Lekuchny podmuch wiatru od zachodu wionie,
Łagodząc upał dzienny, choć i tak dogrzewa.
40    W południe Pielgrzym spoczął pod koroną drzewa.
Modlitwą i posiłkiem wzmacnia duszę, ciało,
Nagle wścibska wiewiórka skoczyła na gałąź:
Podpatruje Panienkę, mrużąc bystre oczka.
– Fe, fe! nieładnie, gapa… strofuje ją sroczka.
Nawet dzięcioł z podziwu zatrzymał swe łowy…

Po krótkim odpoczynku w cieniu drzew dąbrowy,
Ruszyła w dalszą podróż, podobna pasterce,
Biegnącej przez pagórki, a niewinne serce
Miłością pałające otuchy dodaje.
50    Ta miłość by Ją niosła nawet w obce kraje!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Brat Bogumił Marian Adamczyk. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.