Fragment do rozważania 22

EPOPEJA „PAN JEZUS”

TYTUŁ TRZECI: „Wesele Dusz Dziewiczych” (429-523)

Dla niewiast wewnątrz domu było pomieszczenie,

430    Gdzie miejsca, zwłaszcza druhnom, znaczył oblubieniec.

Jeden stół był dla biednych zarezerwowany.

Dookoła kamiennej ogrodzenia ściany

Stali ludzie postronni z całej okolicy,

Nawet się zatrzymali przechodni pątnicy.

 

Orkiestra grać przestała, aby zjeść wieczerzę.

Słychać tylko jak dzwonią miedziane talerze.

Tu i tam da się słyszeć rozmowy i śmiechy,

Zwłaszcza pośród młodzieży, gdy kruszy orzechy.

Panna Młoda odwiedza poszczególne grona,

440    A gdy gość nie spożywa dań, pyta zdziwiona:

– Czyżby nie były smaczne weselne potrawy?

Proszę jeść… Dla każdego ma uśmiech łaskawy.

Najdłużej zabawiła przy ubogich stole;

Niektórych, zwłaszcza ślepców, pogłaska po czole,

Zachęcając do cnoty świętej cierpliwości:

– Wyście najmilsi Niebu spośród naszych gości.

Jakże wspaniałe miejsce Pan wyznaczy tobie,

Gdy nie będziesz narzekał na Niebo w chorobie.

Przed odejściem do torby na drogę coś daje;

450    Dla biednych ta wieczerza jest prawdziwym rajem.

 

Pan Młody towarzyszy weselnej elicie.

Choć jest tylko naggarem, mówi znakomicie.

Wszyscy mu gratulują: – Cudna twoja Żona!

Nie znał piękniejszych niewiast harem Salomona!

– Słyszałem, że w świątyni była wychowana,

Iż Jej skromność urzekła wzrok arcykapłana?!

– Tak jest – odrzekł lewita – wszyscy się dziwili,

A jak cudnie wyszyła do „Świętego” kilim!

Czar, urok, powab, wdzięki wzięła po Dawidzie:

460    Jak zorza powstająca wolno ku nam idzie…

– Czyż Jej nie mogli oddać – przepraszam Młodego! –

Synom Annasza zamiast synowi Helego?

Żoną arcykapłana zostać – to coś znaczy…

Niech nam ten problem Młody Panicz wytłumaczy.

 

Mąż – nie chcąc się sprzeciwiać duchownej osobie –

Mówi: – Nie przywłaszczyłem podstępnie Jej sobie.

Dziwnym losem przypadła mi w samej świątyni,

Bowiem cud Aarona Pan dla Niej uczynił.

Wezwano wielu mężczyzn z rodziny Dawida,

470    Arcykapłan wziął od nas laski suche i dał

Do przybytku świętego w tym właśnie zamiarze,

Że cud zakwitłej laski męża dla Niej wskaże.

I tak się właśnie stało: miałem los szczęśliwy…

 

– To naprawdę – rzekł kapłan – niezwyczajne dziwy.

Ostatnio, chyba wiecie, też się cuda działy:

Myślę o Zachariaszu… Czymże jego mały

Syn zostanie w przyszłości? – Jest przypuszczeń wiele.

Z pewnością działać będzie z Wielkim Zbawicielem…

 

Zaś Maryja w tym czasie przystanęła z boku,

480    Mając młode panienki i matrony wokół.

Rozmawiają na inne zupełnie tematy.

Niewiasty podziwiają Jej wykwintne szaty,

A Ona im tłumaczy, że to nie jej suknie,

I że się czuje lepiej w samodzielnym włóknie.

To znowu zapytują, gdzie z mężem zamieszka?

Radzą by w domu matki, bo tam lepsza ścieżka

Do studni i do miasta, a tu jest za ciasno.

Maryja nie tłumaczy wszystkiego niewiastom,

Lecz zdaje się na męża – niech mąż decyduje.

490    Po chwili je przeprasza, bo chce mówić z wujem.

 

– Usiądź, Miriam, odpocznij, bo nóżki wciąż stały.

Popatrz się, jak młódź tańczy, jak grają cymbały,

A Ty dlaczego nie chcesz iść z Józefem w tany?

– Nie widziałam – odrzekła – by wujcio kochany

Pląsał, choć nie jest stary: dlaczego tu siedzi? –

– Bo nie chcę się wystawiać na pośmiech gawiedzi,

Wolę się przysłuchiwać ciekawej rozmowie:

Tu o Mesjaszu mówią uczeni mężowie.

Proszę usiąść, posłuchać, co głoszą uczeni.

500    Panna siedząc przy wujku, słucha wśród zieleni.

 

… – Kto umie dobrze śledzić nam współczesne dzieje,

Zwłaszcza w naszej Ojczyźnie, może mieć nadzieję

Bliskiego wybawienia, bo Mesjasz nadchodzi.

Oto syn Antypatra do krwawej powodzi

Przydał zbrodnię największą, iście herodową:

Zamordował niedawno żonę i teściową…

Chociaż kochał Mariamme nad wszystkie z haremu,

Ktoś jednak wbił do głowy łotrowi staremu,

Że żona razem z matką spisek nań szykuje.

510    – Po co się też łączyła z idumejskim zbójem?

Można było przewidzieć, jaki koniec będzie.

Ja przy boku Heroda nie chciałbym w urzędzie

Pracować za kopalnie złota na Ofirze…

 

– Gdy ta wieść nas dotarła, graliśmy na lirze,

Bo śmierć wydarła berło z rąk Hasmoneuszów.

Czytaliśmy proroctwa, a skoro do uszu

Doszły słowa Jakuba: „Nie odejmą berła

Od Judy (błyszczącego w brylantach i perłach),

Ani laski spomiędzy nóg jego, dopóki

520    Nie przyjdzie ich Właściciel – Mąż pełen nauki –

Upragnienie narodów…” – wtedy zrozumiałem,

Że niedługo ujrzymy Mesjasza chwałę.

Jeszcze za dni Heroda zjawi się na ziemi…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Brat Bogumił Marian Adamczyk. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.