Fragment do rozważania 20

EPOPEJA „PAN JEZUS”
TYTUŁ TRZECI: „Wesele Dusz Dziewiczych” (305-360)

Nic dziwnego że Anna córką się zachwyca:
W Niej się odbija Słońce jak w tarczy księżyca.
Do Miriam trzeba odnieść słowa Salomona:
„Jak cedr w górach Libanu jestem wywyższona,
Jak cyprys niebosiężny na turni Syjońskiej,
310 I podobnam do palmy, róży jerychońskiej,
Kiedy w piaskach pustyni pięknie się rozwinie;
Nikną przede mną drzewa oliwne w dolinie.
Wyrosłam jako jawor szumiący nad wodą,
Co koronę swych liści ma bez przerwy młodą;
Jak cynamon i balsam pachnący w południe
I jak mirra wyborna – upajam przecudnie!”

W izbie palą się światła z wosku i oliwy,
Każdy z obecnych gości jest bardzo szczęśliwy.
Orszak Pana Młodego niebawem nadchodzi,
320 A wygląda jak okręt wśród świateł powodzi.
Wokóło Oblubieńca jest pochodni mrowie,
Zasilone od panien drużek, co w połowie
Drogi się dołączyły. Za nimi kapela
Przygrywa ton radosnych pieśni Izraela.

Przed domem Panny Młodej przystają pomału.
Po nastrojeniu tonów, grają pieśń hejnału:
Dźwięczna, cicha melodia nieustannie wzrasta,
Jej echo się rozlega poza mury miasta.
Z początku grają skrzypce, wtórują cymbały,
330 Harfy, trąbki, gitary, w końcu zespół cały.
To cichnie, to znów kipi – trzyma lud w napięciu
(Zespół muzyczny liczył członków coś dziesięciu!)
Wzruszająca melodia wyciska łez strugi,
Zwłaszcza gdy smyczek kończył finał rzewnie długi…

Pan Młody w oświetleniu oliwnych płomieni
Wygląda jak królewicz – warto to nadmienić! –
Piękny, wysmukły młodzian (nie był wówczas stary!).
Żaden z gości nie widział tak dobranej pary.
Podają sobie ręce w obliczu kapłana,
340 Który ich błogosławi. Świta zasłuchana
W mowę sługi Bożego jak płomień gorącą:
… – Niech obietnice Stwórcy, dane naszym Ojcom,
Wypełnią się nad Wami w zakonie Adama,
A wąż, co dla ludzkości szczęście w raju złamał,
Niech będzie podeptany przez potomstwo Wasze,
Niech Wasz Syn Pierworodny idzie za Eliaszem,
Niosąc narodom prawdę, pokój i wesele!
Tego Wam z głębi serca życzą przyjaciele…

Po rabbim błogosławią Małżonków rodzice.
350 Anna ze łzami tuli do serca Dziewicę
I mówi: – Córko moja, Tyś dziecko jedyne:
Niech Pan Cię ma w opiece na każdą godzinę.
Żyj zdrowo i oglądaj czwarte pokolenie,
Bądź szczęśliwa jak pierwsi rodzice w Edenie!
Niech Cię szanują dzieci, krewni i mąż młody,
I niech Cię błogosławią najdalsze narody!
Prawą ręką przygarnia Młodego do siebie:
– Żyj, synu, pod opieką Tego, co jest w Niebie.
Oddaję Ci mój klejnot – strzeż jak swego oka,
360 A Pan da żyzność ziemi i rosę z wysoka…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Brat Bogumił Marian Adamczyk. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.