Fragment do rozważania 19

EPOPEJA „PAN JEZUS”

TYTUŁ TRZECI: „Wesele Dusz Dziewiczych” (219-304)

Potem młodzi omówią dzień uroczystości

220    Weselnej i jak dużo sproszą na nią gości;

Gdzie będą potem mieszkać (mają dwie zagrody:

W jednej jest matka z córką, a w drugiej pan młody,

Choć mieszka przy rodzicach) – Otóż ustalili,

Że zajmą to mieszkanie, gdzie siedzą w tej chwili.

Sama uczta weselna u Józefa będzie.

Tym razem wyglądają jakby dwa łabędzie,

Siedzące nad wodami cichego jeziora –

Jakże odmiennie było zeszłego wieczora…

 

Po serdecznej rozmowie przy wspólnym śniadaniu,

230    Józef odszedł do domu promienny jak anioł,

Oznajmiając rodzicom wesołą nowinę:

– Za miesiąc mam wesele! Poszedł też na rynek

Zakupić trzy barany podług woli ojca;

Wrócił z nimi do domu przed zachodem słońca.

Jako dobry rzemieślnik słynął w okolicy,

Więc z darami ślubnymi spieszą ochotnicy:

Naznosili mu drobiu, sera, masła, mąki,

Tak iż niczego nie brał z spiżarni małżonki.

Koledzy też przynieśli kilka dzbanów wina,

240    Bo wszędy winogrono po murach się wspina.

Pomarańczy bez liku przynieśli sąsiedzi,

Inni znoszą mięsiwo na półmiskach z miedzi.

Niewiasty pieką ciasto różnego gatunku,

Nie żądając od cieśli żadnego rachunku.

Zniesiono stoły, ławy, obrusy, dywany,

A cały dom weselny zielenią ubrany.

 

W przeddzień szabatu goście schodzą się gromadnie,

Lecz sedna szczęścia Młodych nikt z nich nie odgadnie.

Sam pan młody częstuje wyborowym winem,

250    Maria Kleofasowa jest za starościnę,

Ona go więc wyręcza w rozmieszczaniu gości:

Sadowi według stanu i według godności.

Jej mąż jako starosta każdemu jest znany.

Zjechali się już krewni z Seforis i Kany.

Nie ma gości z Judei ani z Tyberiady,

Dlatego dwaj drużbowie wychodzą na zwiady.

 

Wokół pana młodego jest najwięcej starań:

Chcą po królewsku ubrać do ślubu naggara.

W prezencie od przyjaciół ma nową kuttonę,

260    Sandały i płaszcz z wełny; sam kupił pierścionek.

Ciotki robią koronę z jerychońskich kwiatów,

Kropią szaty olejkiem wonnych aromatów.

Podobnie są ubrani młodzieńcy drużbowie

Z tym, że zamiast korony, mają zwój na głowie.

Każdy w ręce kaganek trzyma z terakoty,

Niektórzy oczyszczają upalone knoty

I w radosnym nastroju czekają wieczora.

Tuż za bramą domostwa jest z żerdzi zapora,

Kwiatami ustrojona, a przy niej chłopaki

270    Śmieją się do przechodniów jak czerwone maki.

Ustawia się procesja z Józefem na czele,

Pójdą Oblubienicę zabrać na wesele…

 

Tymczasem w domu Panny ruch jest ożywiony.

Drużki, mając na głowie przejrzyste zasłony,

Z lampami oliwnymi czekają spotkania,

Lub stroją Pannę Młodą; Ona się nie wzbrania.

Już włożyli Jej suknię powiewną do ziemi,

A ta od złotych nitek jak słońce się mieni –

Tło ślubnej sukni białe, złote tylko wzory:

280    Takiej szaty nie miała jeszcze do tej pory.

Złotą taśmą-koronką u dołu zdobiona,

Z głowy Pannie też spływa podobna zasłona,

Lecz bardziej przezroczysta – jak pajęcza siatka,

Zaś czoło zdobi wianek z róży i bławatka.

Również wspaniałe włosy, długie aż do pasa,

Koloru brunatnego. Jej niewinna krasa

Wdzięczna, miła jak anioł z alabastru biały.

Toteż niektóre druhny tknąć się Jej nie śmiały.

Wargi skrawkiem granatu – bez szminki – rumiane.

290    Lica tej jabłoneczki płonią się przed Panem,

Którym jest zapłodnione Jej łono urocze,

Żeby ludzkość nakarmić Niebiańskim Owocem.

 

Oczy duże, głębokie, czyste jak toń morza:

Maluje się w nich pokój, wdzięk i mądrość Boża.

Powieki ma rzęsiste, skromnie ułożone,

Z których niewinna dusza ma pewną zasłonę.

Wargi na ustach kształtne, a zęby perłowe,

Nie mniej wdzięczną i czystą w ustach ma wymowę.

Na szyi kilka sznurów prawdziwych korali:

300    Jest lekka jak zefirek musnący po fali.

Kształty rąk delikatne, spracowane dłonie,

Nie tyle w ziemi, ile na tkackim wrzecionie.

Wreszcie na bosą stopę wkładają sandały,

A na serdeczny palec – pierścionek wspaniały.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Brat Bogumił Marian Adamczyk. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.