Fragment do rozważania 14

EPOPEJA „PAN JEZUS”

TYTUŁ DRUGI: „Wschód Światła Wiecznego” (575-638)

Goście stojąc słuchali, wryci jak kamienie

Przydrożne i choć skończył, wciąż trwało milczenie.

Każdemu się wydaje, że to senna jawa;

Żona przeciera oczy i uszu nadstawia,

Bo nie może się w głowie pomieścić kobiecie,

580    Że niemy mąż przemówił… – Podajcie mi dziecię! –

Prosi ojciec kapłanów, którzy przed nim stali.

Wzięli dziecko od Panny i ojcu podali,

A ten ze łzami w oczach ucałował syna

I wkrótce znak Przymierza na ciałku nacina.

Po skończonej czynności zaopatrzył ranę,

Oddał matce i mówi do rzeszy zebranej:

 

– Kochani Goście! Oto jesteście świadkami

Cudów Dobroci Bożej. To, co przed wiekami

Pan przyobiecał ojcom, dzisiaj się spełniło:

590    Królestwo Pomazańca już się przybliżyło.

Tu pośród nas obecny jest Zbawiciel Świata,

Przed którym syn mój pójdzie powaśnionych bratać.

Niedługo, a ujrzymy – przynajmniej wy, młodzi –

Kiedy będzie nauczał lud z rybackiej łodzi…

A teraz się weselmy przed Panem w ogrodzie,

Że tyle wzniosłych cudów utaił w przyrodzie,

Nadprzyrodzone dzieła rozwinął obficie:

Stwarza, rodzi, wzbogaca w coraz nowe życie…

Wiele było radości wśród krewnych, znajomych:

600    Komentarzy tych faktów nie obejmą tomy.

Maryi czas ucieka jak sarna w gościnie;

Niebawem się pożegna, gdy setny dzień minie

Pobytu u swej cioci, która jest już zdrowa,

Więc przy pomocy męża dziecię swe wychowa.

Jakże przykro pożegnać Maryję Elżbiecie,

Przykro Zachariaszowi… Nawet małe dziecię,

Choć jeszcze nic nie mówi, prosi Ją oczkami:

– Mamusiu Bozi, zostań jeszcze chwilę z nami! …

 

Musi wracać do domu – jasna jest przyczyna:

610    Przecież niedługo sama ma porodzić Syna,

Tym bardziej że się kończy rok jak zaręczona.

Józefa pewnie nudzą: – Gdzie jest twoja żona?

Nie chce sprawiać zawodu mężowi i Annie.

Rozumie Ją Elżbieta i nie robi Pannie

Trudności, lecz podarki do węzełka wkłada:

– Gdy tak być musi – ciotka rzecze – trudna rada…

Byłaś dla nas pociechą, z Tobą żyć jak w Niebie!

Czymże się odwdzięczymy? – Brak daru dla Ciebie.

Choćbyśmy dali z serca nasze dziecię małe –

620    Oby ono głosiło kiedyś Twoją chwałę! –

Choćbyśmy duszę swoją oddali i ciało:

Za to, coś zostawiła – wszystko jest za mało!

 

– Niczego mi nie trzeba z rzeczy tego świata:

Bóg mieszkający we mnie – jedyna zapłata!

Miłość sobą nie kupczy, lecz szuka ofiary:

Cieszę się, że spełniłam Miłości zamiary.

Chociaż wrócę do domu – serce tu zostawię:

Podaj mi, Ciociu, Janka, niech pobłogosławię.

Przytuliła do serca swego beniamina,

630    Złożyła pocałunek: śmieje się dziecina…

– Bądź zdrów, Janku, wyrośnij na męża Bożego:

Wiedz, że cię Miriam kocha jak Syna własnego…

 

Zachariasz postanowił pójść z Nią do stolicy,

Gdzie będą z Galilei na pewno pątnicy,

Bo jest okres świąteczny, może będą krewni? –

Na dziedzińcu świątyni całkiem się upewni.

Rzewne było rozstanie, namaszczone łzami:

– Maryjo! – prośba z dala – wstawiaj się za nami!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Brat Bogumił Marian Adamczyk. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.