Fragment do rozważania 13

EPOPEJA „PAN JEZUS”

TYTUŁ DRUGI: „Wschód Światła Wiecznego” (470-574)

Gdy na Elżbietę przyszła porodu godzina,

W bolesnych utrapieniach porodziła syna.

Wieść ta obiegła miasto błyskawicznym lotem,

Przy studni, we winnicach – wszędzie mówią o tym,

Nawet w samej stolicy! Przyjechali krewni,

Aby naocznie stwierdzić, bo nie byli pewni…

I nie ma się co dziwić: kto by mógł dać wiarę,

Że potomstwo niewiasty rodzą takie stare,

By… liście zeszłoroczne, lub uwiędłe grzyby,

480    Prędzej by uwierzyli bliscy krewni, gdyby…

Niemy kapłan przemówił… i tu cudu trzeba,

A tego pewnie nigdy nie uzyska z Nieba…

 

Ale Bóg jest wszechmocny i umarłych wskrzesza.

Okolicę obiegła niezwykła depesza.

– To niemożliwe, swacie, to kaczka zmyślona:

Czyż od wieków kto słyszał, aby martwe łona

Owoc jeszcze rodziły? – Wprawdzie dawniej Sarze,

Małżonce Abrahama, Pan dał syna w darze,

Zrodziła Izaaka: tam był cud od Boga…

490    – Jeśli nie chcecie wierzyć, to prosta jest droga:

Pospieszcie do Ain-Karim, tam się upewnicie…

– A po co bym tam leciał – ja wierzę niezbicie…

Takie i tym podobne w świat leciały wieści,

Najwięcej je rozszerzał w krąg rodzaj niewieści.

 

Młoda Matka jak anioł służyła Elżbiecie:

Co dzień wieczór kąpała urodziwe dziecię,

Które z zaciekawieniem wlepiało w Nią oczy.

Może w niej adoruje już teraz ten chłopczyk,

Tego, o którym kiedyś będzie prorokował:

500    „Prostujcie ścieżki w duszach dla Bożego Słowa…”

Na pewno dziecię czuje działanie promieni

Słońca, które Duch Święty obłokiem zacienił.

Cóżby bez Niej zrobiła starowina-matka,

Mając tylko przy sobie milczącego dziadka?

A tak była spokojna, o nic się nie troska:

We wszystkim wyręczała ciotkę Matka Boska!

 

Tydzień po urodzeniu, a raczej w oktawę,

Według zwyczaju przodków spisanego Prawem,

Ojciec winien dokonać znaku obrzezania

510    I nadać chłopcu imię. To prawo zabrania

Matce bez wiedzy ojca określać imiona.

Na tę więc uroczystość była zaproszona

Rodzina i znajomi; gości było wiele

(Ów dzień dla Poprzednika był również weselem!)

 

W gotowaniu Maryi pomogły sąsiadki –

Bez zmartwień – bo spiżarnia obfita w dostatki.

Stoły zaś ustawiono w cienistym ogrodzie,

By każdy mógł się bawić na powietrzu w chłodzie;

Nakryte obrusami przystrojono w kwiaty.

520    Domownicy przywdziali co najlepsze szaty.

A goście przyglądają się skromnej Panience

I chyba z tego względu dostała rumieńce,

Lecz nie traci swobody, gdyż Jej oczy w Synie

Bardziej są zatopione, niż gości w Dziewczynie.

 

Wzięli dziecko z kołyski ubrane na biało,

Które zebranych gości uśmiechem witało.

Śliczne! – każdy podziwia – jak pączek rumiane,

Lub z pachnących różyczek w ślubnej dłoni wianek.

– Jakie dać imię, matko? – pytają Elżbiety.

530    – Zachariasz! – radzą matce poczciwe kobiety.

Lecz Elżbieta stanowczo mówi do kapłanów:

– Janem nazwijcie syna!… – Ależ się zastanów:

Tego imienia w rodzie nie masz od pradziada…

– Nie zgadzamy się – szemrze krewniaków gromada –

Zachariaszem nazwiemy jedynego syna,

Jako dziedzic po ojcu…

– To nie żadna kpina:

Janem ma być nazwany, inaczej nie może!

 

Nie chcieli jej posłuchać, odłożyli noże,

I poszli do kapłana, w którego imieniu

540    Mieli dokonać znaku. Zażądał w milczeniu

Tabliczki. Gdy podali woskiem powleczoną,

Napisał im wyraźnie: – Zgadzam się ze żoną:

Jan jest imię dziecięcia! Rzecz niezrozumiana,

Czemu nie chcą ustąpić od imienia Jana…

Johanan zaś oznacza: Bóg łaskę uczynił –

Dla tego, co ma kroczyć drogami Bożymi.

Gdy goście rozważają przyszły los chłopczyka,

Nagle jak grom wieść nowa obecnych przenika:

Niemy odzyskał mowę! Nadstawiają uszy,

550    A Zachariasz w natchnieniu śpiewał z głębi duszy:

 

„Błogosław duszo Boga Izraelowego,

Iż wejrzał i odkupił ziemię ludu swego.

Jak wzbudził Róg Zbawienia ostrzejszy niż ciernie,

W rodzie sługi Dawida, co Mu służył wiernie;

Którego zapowiedział jeszcze przed wiekami –

Sławili Go prorocy świętymi wargami:

Że z pęt nieprzyjaciela uwolni nam nogi,

Wyrwie z rąk prześladowców, co żywią gniew srogi.

Że Miłosierdzie ojcom spuści przed oczyma,

560    A Przymierza swojego z wiernością dotrzyma.

Dochowa też przysięgi złożonej w obliczu

Praojca Abrahama; że – wolni od biczów

Gnębicieli – będziemy służyć Mu bez trwogi:

Święcie i sprawiedliwie, mając pokój błogi

W ciągu całego życia pod Ojcowskim okiem.

Ty, synu, Najwyższego zwan będziesz prorokiem,

Pójdziesz bowiem przed Panem gościniec prostować,

Głosząc ludziom zbawienie, że czas pokutować!

Zbawienia Pan udzieli, odpuszczając grzechy;

570    Z wielkiego Miłosierdzia udzieli pociechy –

Jasny Wschód w wysokości, niosąc światłość w darze

Tym, co ciemności śmierci omotały twarze,

A cień mroku otoczył ich jak płaszcz szeroki;

Byśmy na szlak pokoju skierowali kroki”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Brat Bogumił Marian Adamczyk. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.