ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY W KRAKOWIE

PATRON SDM 16OJCIEC ŚW. JAN PAWEŁ II ZAPOCZĄTKOWAŁ SPOTKANIA MŁODYCH. PAPIEŻ FRANCISZEK KONTYNUUJE SPOTKANIA Z MŁODYMI CAŁEGO ŚWIATA. SPOTKANIE W KRAKOWIE JEST ODPOWIEDZIĄ KOŚCIOŁA NA WSZYSTKIE WĄTPLIWOŚCI WSPÓŁCZESNEGO CZASU. POKAZUJE NIEZMIENNĄ PEWNOŚĆ WIARY W BOGA, KTÓRY JEST MIŁOŚCIĄ I MIŁOSIERDZIEM. MŁODZI Z CAŁEGO ŚWIATA STAJĄ NA SKALE PIOTROWEJ NA KTÓREJ ZBUDOWANY JEST KOŚCIÓŁ, KTÓREGO PIEKIELNE MOCE NIE ZWYCIĘŻĄ.

ZŁO DOBREM ZWYCIĘŻAĆ! W WALCE DUCHOWEJ PODSTAWĄ JEST ŁASKA BOŻA. BEZ BOGA I JEGO ŁASKI LUDZIE WCHODZĄ W ZŁO OBOJĘTNOŚCI LUB AGRESJI. DO TYCH DWÓCH POSTAW PRZECIWNYCH DOBRU SKIEROWANE JEST ORĘDZIE KRAKOWSKIEGO SPOTKANIA MŁODYCH.

WARTO POMODLIĆ SIĘ O TO, ABY ZŁO NIE ZMĄCIŁO WIELKOŚCI TEGO SPOTKANIA. MOŻE POD WPŁYWEM MŁODZIEŻY Z TAK WIELU KRAJÓW, OBOJĘTNOŚĆ RELIGIJNA I MORALNA WE WSPÓŁCZESNYM ŚWIECIE ZOSTANIE PRZEŁAMANA… I WRÓCI DO ŹRÓDŁA MIŁOŚCI I MIŁOSIERDZIA – JEZU UFAM TOBIE!

Opublikowano Głos Przyjaciół i czytelników Brata | Napisz do mnie

NABOŻEŃSTWO CZERWCOWE

Baner na czerwiec 16ŹRÓDŁO ZWYCIĘSTWA I SIŁY W NAJŚWIĘTSZYM SERCU PANA JEZUSA. MIŁOSIERDZIE I ŁASKA, ODWAGA I ROZTROPNOŚĆ. WSZYSTKO, CO STANOWI O WIELKOŚCI CZŁOWIEKA POŚRÓD ZMIENNOŚCI ŚWIATA. W SERCU JEZUSA JEST. NABOŻEŃSTWO CZERWCOWE OTWIERA ZDROJE MIŁOSIERDZIA BOŻEGO. WARTO WRÓCIĆ DO ŹRÓDŁA, WARTO ODEJŚĆ OD ZBUNTOWANEJ PUSTKI, OD EMOCJI, OD PRZEWROTNOŚCI, OD ZAGUBIENIA, OD POZORNIE SWOJEJ KONCEPCJI SZCZĘŚCIA SKWAPLIWIE UTKANEGO Z REKLAM I GIER LOSOWYCH… CZAS WRÓCIĆ DO ŹRÓDŁA MIŁOŚCI…. JEZU UFAM TOBIE!

Opublikowano Brat Bogumił Marian Adamczyk | Napisz do mnie

NABOŻEŃSTWO MAJOWE

Nabożeństwo Majowe

Majowe modlitwy, litanią płynące,

Przy krzyżu, kaplicy, przy polu i łące,

Do Matki niesione w całym naszym Kraju,

O majowa modlitwo pełna urodzaju!

Opublikowano Głos Przyjaciół i czytelników Brata | Napisz do mnie

PROŚBA O MODLITWĘ DLA DOBRA KAPITUŁY PROWINCJALNEJ MSF

kapituła MSF 2016

WRAZ Z BRATEM BOGUMIŁEM PROSIMY WSZYSTKICH PRZYJACIÓŁ BRATA I NASZYCH, ORAZ LUDZI DOBREJ WOLI, O MODLITWĘ W INTENCJI OBRAD KAPITUŁY PROWINCJALNEJ MISJONARZY ŚWIĘTEJ RODZINY. WSPARCIE MODLITEWNE JEST BARDZO KONIECZNE Z POWODU OGROMU SPRAW PRZED KTÓRYMI ZGROMADZENIE STAJE TAK W  ODNIESIENIACH DO SPRAW WEWNĘTRZNYCH WSPÓLNOTY JAK I W SPRAWACH ZEWNĘTRZNYCH. ISTOTNE JEST RÓWNIEŻ I TO, ŻE KAPITUŁA MA WYŁONIĆ NOWE WŁADZE PROWINCJALNE ZGROMADZENIA, A CO ZA TYM IDZIE, NAKREŚLIĆ PROGRAM DZIAŁAŃ NA NAJBLIŻSZE LATA. WSZYSTKO TO SPRAWIA, ŻE NASZA PROŚBA JEST TAK GORĄCA I PILNA. DZIĘKUJEMY BRATU ZA MODLITWĘ, DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM, KTÓRZY WESPRĄ OBRADY NASZEJ KAPITUŁY SWOJĄ MODLITEWNĄ POMOCĄ. 

MISJONARZE ŚWIĘTEJ RODZINY 

Opublikowano Głos Przyjaciół i czytelników Brata | Napisz do mnie

ALLELUJA! JEZUS ŻYJE!

JEZUS ŻYJEW IMIENIU BRATA BOGUMIŁA MARIANA ADAMCZYKA I WSZYSTKICH JEGO PRZYJACIÓŁ RADOŚCI ZE ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO I OBFITOŚCI ŁASK OD ZWYCIĘSKIEGO MISTRZA I PANA ŻYCZĄ MISJONARZE ŚWIĘTEJ RODZINY. SZCZEGÓLNE PODZIĘKOWANIE I ŻYCZENIA DLA TYCH, KTÓRZY OTACZAJĄ BRATA SWOJĄ MODLITWĄ I POMOCĄ.

Opublikowano Głos Przyjaciół i czytelników Brata | Napisz do mnie

WIELKI POST W ROKU JUBILEUSZU MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

CZAS PÓJŚĆ DO SPOWIEDZIŚRODA POPIELCOWA WPROWADZA NAS W 40 DNIOWY CZAS WIELKIEGO POSTU. KAŻDY UCZEŃ I UCZENNICA KRÓLA MIŁOSIERDZIA WCHODZI WRAZ ZE SWYM MISTRZEM NA DROGĘ PRZEMIANY. NA DROGĘ NAJWYŻSZEJ OFIARY, NA DROGĘ KRZYŻA. NASZE CIERPIENIA I TRUDNOŚCI, NASZE SŁABOŚCI I BEZSILNOŚĆ, KŁADZIEMY Z POKORĄ W GEŚCIE POCHYLONEJ GŁOWY – POSYPANEJ POPIOŁEM. NIE JEST UCZEŃ NAD MISTRZA. TO WŁAŚNIE TERAZ MOŻEMY BYĆ NAJBLIŻSI NASZEMU MISTRZOWI, GDY WIDZIMY JAK WIELE NASZYCH SZLACHETNYCH PRAGNIEŃ WYMAGA OFIARY I TRUDU. DLATEGO IDZIEMY ZA JEZUSEM, ABY NASZE SZLACHETNE WYSIŁKI OBRONY DOBRA W SOBIE I INNYCH DOZNAŁY UMOCNIENIA ŁASKĄ BOŻĄ, ABYŚMY MOGLI ODNIEŚĆ ZWYCIĘSTWO W CHRYSTUSIE. WIELU PO LUDZKU POKONANYCH CHOROBĄ, CIERPIENIEM, BEZROBOCIEM I INNYMI TRUDAMI, DOZNAJE UMOCNIENIA POD KRZYŻEM. NIEŚĆ SWÓJ KRZYŻ ZA JEZUSEM, TO PODSTAWA ZWYCIĘSTWA. WSZYSTKO MOGĘ W TYM, KTÓRY MNIE UMACNIA. CHRYSTUS WYPROWADZA NAS NA WOLNOŚĆ I STAWIA W PRAWDZIE. MIŁOSIERDZIE BOŻE JEST OTWARTE DLA KAŻDEGO, ZWŁASZCZA TERAZ W ROKU JUBILEUSZOWYM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO.

Opublikowano Brat Bogumił Marian Adamczyk | Napisz do mnie

Fragment do rozważania 26

EPOPEJA „PAN JEZUS”

TYTUŁ CZWARTY „Boski Książę Pokoju” (141-231)

Gdy wstępują do miasta, chłodny zmrok zapada.

Na ulicach przybyszów jest cała gromada:

Wszyscy z rodu Dawida, z każdej świata strony,

Jedni z Egiptu, Libii, a inni od Romy.

Każdy szuka schroniska przed zimową nocą.

W małych oknach wysoko światełka migocą,

Lecz drzwi wszędzie zamknięte. Jeśli ktoś zapuka,

Gospodarz z okna pyta: – A cóż to za włóka?!

Jedną słyszy odpowiedź: – Wpuśćcie nas za progi!

 

150    Zależnie kto tam stoi, bogacz czy ubogi:

Pierwszym drzwi się otworzą do ognia w kominie,

Gdzie goście zasiadają przy mięsie i winie,

A dla drugich są głuche, albo pełne złości:

– Jeśliś majątek strwonił, musisz teraz pościć…

Tubylcy się trzymają nieludzkiej zasady:

„Nie przyjmuj w dom biednego, bo zejdziesz na dziady!”

Jeśli kto nie ma w trzosie złota, albo srebra,

Nie wpuszczą do mieszkania, choć go trzęsie febra.

Bo cóż ich to obchodzi, że tam bliźni ginie,

160    Gdy dobrze się im bawi w mieszkaniu przy winie?…

Przy drzewie sykomoru osioł uwiązany.

Obok idą niewiasty, niosąc pełne dzbany

Wody. Na grzbiecie osła siedzi otulona

Postać młodziutkiej Matki, a przy Niej brzemiona

Przewiązane powrozem. – Na cóż Ona czeka,

Zamiast iść do mieszkania, zagotować mleka,

Zjeść gorącą kolację, przyrządzić posłanie? –

Tym bardziej, że Niewiasta jest w poważnym stanie…

– Czeka na swego męża, od zimna się skłania…

170    Józef, wracając, mówi: – Nie mamy mieszkania.

Pójdziemy na przedmieście, gdzie nie ma natłoku,

Może tam ktoś przygarnie…

Cieśla ma łzy w oku,

Patrząc na zimne członki swej Oblubienicy.

Ulicą obojętnie chodzą podróżnicy.

– Wstąpię do tego domu, gdzie się jeszcze świeci:

Widać, że izba pusta, pewnie śpią już dzieci.

Puka do drzwi zamkniętych lekko i nieśmiało,

A serce w jego piersi głośniej łomotało.

Puka raz… drugi… trzeci. Wyszła ciemna postać:

180    – Co chcecie o tym czasie? – Chcemy kącik dostać,

Zimno nam stać na dworze, jest nas tylko dwoje,

A przyszliśmy z daleka… – Zajęte pokoje!

– To przynajmniej na ławie siądziem obok pieca.

Właściciel w stronę Matki latarką przyświeca,

Widząc, że są ubodzy, głodni i zmęczeni:

– Idźcie tam, do gospody! – i zamknął drzwi sieni…

 

Tuż za murami miasta, nieco w bok od drogi,

Stał budynek z kamienia, stary i ubogi.

Przy budynku podwórko murem otoczone.

190    Wewnątrz niskie krużganki stanowią osłonę

Dla podróżnych przed deszczem, gdzie śmieci czubato.

Nocleg można otrzymać za drobną opłatą,

Chyba, że komuś chodzi o lepsze mieszkanie,

Takie za srebrne sykle tutaj też dostanie.

Wyjątkowo w tym czasie nie ma już wolnego,

A na podwórku ciasno, że coś okropnego.

Sam właściciel przy kramie zajęty po uszy,

Chodzi jak na sprężynie, choć jest znacznej tuszy.

Podobnie jego żona pracą zaprzątnięta:

200    Gotuje dla podróżnych indyki, kurczęta,

Nawet oka nie zmrużą do samego rana.

Przed ladą defiluje długa karawana.

Jedni chcą ciepłej wody, inni chleba z miodem…

Mimo pracy, opłaca trzymać tu gospodę.

Bramy pilnuje sługa i psisko kudłate.

Goście za nocleg płacą, lecz stróż nie był katem,

Bo wpuszcza też za darmo, wzrusza go biedota,

Jak się okaże, dusza odźwiernego – złota!…

Właśnie do odźwiernego podszedł mąż wzgardzony

210    I prosi o przytułek dla siebie i żony,

Która opodal stała. Zwrócił na nią oko,

I żal się mu zrobiło, westchnął więc głęboko:

– Dla tej Matki potrzeba cichego mieszkania.

Jeśli chcecie wejść dalej, wchodźcie, nie zabraniam,

Ale tam jest harmider jak na targowicy,

Gdzie z pewnością się kręcą złodzieje, zbójnicy,

Mogą Matce dokuczać. Nie może pod płotem

Leżeć z tymi zbirami. Mam w pobliżu grotę,

Wprawdzie biedną i starą, lecz dachem pokrytą:

220    W niej będzie Wam spokojniej. Leży tam koryto,

W korycie wiązka siana, zrobisz Jej posłanie,

Na uboczu nic złego Matce się nie stanie.

Tam w kącie na powrozie jest wół uwiązany,

Jutro ofiarne zwierzę zabiorą kapłani;

Możecie tam uwiązać osiołka waszego.

Ta grota była stajnią dla bydła Jessego,

Gdzie jego syn najmłodszy, Dawid rudowłosy,

Czuwając przy owieczkach śpiewał wniebogłosy.

Następnie wskazał ścieżkę przy blasku księżyca;

230    W świetle blada twarz Matki poczciwca zachwyca,

Chciałby sam iść do groty, lecz odejść nie może.

Opublikowano Brat Bogumił Marian Adamczyk | Napisz do mnie

Fragment do rozważania 25

EPOPEJA „PAN JEZUS”

TYTUŁ CZWARTY: „Boski Książę Pokoju” (121-140)

 

Józef obok osiołka idzie utrudzony

I od czasu do czasu przemówi do żony:

– Zobacz, moje Kochanie – Matka oko mruży –

Oto widać Betlejem, cel naszej podróży!

Zanim noc czarnym płaszczem przyodzieje ziemię,

Przy pomocy Wiecznego, będziem w Betlejemie.

Może też za widoku poszukam gospody,

Abyś rozgrzała członki, zziębnięte jak lody.

Mimo, że słonko świeci, jest chłodno na dworze.

130    Nikogo to nie dziwi, bo już o tej porze

Niekiedy śnieg poprószył górzyste regiony,

Bo na dole przed słońcem śnieg nie ma osłony.

Wyraźnie się rysują kontury grodziska,

Które jak stado owiec w przełęcz gór się wciska.

Niżej domy jak owce samotne na łące:

Tu stoją, tam znów leżą – całe stado śpiące.

Nawet widać pasterza, nie brak pastorału…

Okryty białym płaszczem, zda się iść pomału –

A jest nim synagoga o ścianach podłużnych,

140    Może ona zaprosi na nocleg Podróżnych?…

Opublikowano Brat Bogumił Marian Adamczyk | Napisz do mnie

Fragment do rozważania 24

EPOPEJA „PAN JEZUS”

TYTUŁ CZWARTY: „Boski Książę Pokoju” (1-120)

Pokoju! z nieba gościu tak mile widziany,

Jak po burzliwej nocy wschód słońca rumiany.

Ty nigdy się nie sprzykrzysz, a zawsze cię mało,

Bo z tobą kraj rozkwita potęgą i chwałą.

Ty wnosisz szczęście ludom, gdy zwaśnione wojną,

Przekuwają na lemiesz rękawicę zbrojną.

Tyś ostoją rodziny, pociechą dla matek,

Gdyż mogą się wpatrywać w uśmiech śpiących dziatek

I nie płaczą za mężem, jęczącym w niewoli…

10      Przy tobie wzrasta cnota, jak kryształy soli.

Tyś perłą jest kultury, klejnotem nauki,

Co cię chowa do skarbca, niczym białe kruki.

Jakże rzadko przychodzisz na skłóconą ziemię,

Gdzie tyle nienawiści i zazdrości drzemie…

Gdy przyszła „pełnia czasów”, gościłeś na świecie.

W duszach ma zaprowadzić pokój Boże Dziecię,

Przez proroka „Książęciem Pokoju” nazwane.

 

Tron Dawida miał Herod Wielki. Był tyranem

Dla ludu wybranego, dworu i rodziny:

20      Zabił żonę, Mariammę, pomordował syny.

Król nie był samodzielny lecz uzależniony

Od rzymskiego cesarza, jako od korony;

Bo naród izraelski, a także olbrzymie

Kraje ludów pogańskich miały władcę w Rzymie.

W poszczególnych prowincjach rządzili legaci –

Sam przecież nie mógł trzymać w rękach tych połaci!

 

Takim to namiestnikiem za czasów Augusta

(Nawiasem mówiąc: czczony w panteonie bóstwa)

W krajach wschodnich był Cyryn. Za rządów Cyryna

30      Odbył się spis ludności. Cała Palestyna

Podlegała zwierzchnictwu tego wielkorządcy;

Sam rezydował w Syrii. Król Herod, ziejący

Nienawiścią ku niemu, musi ugiąć czoło

I wysłać swoich gońców po kraju wokoło,

By gromko ogłaszali w całej Palestynie

Rozkazy, jakie wydał „bóg” na Palatynie.

 

W pogodny dzień jesieni zjawił się nareszcie

Trębacz z cesarskim pismem w Józefowym mieście.

Trąbi jakby na alarm, co chwilę przerywa,

40      By zaczerpnąć powietrza; znać, że trąba krzywa

Głęboki miała oddech, więc i głośno brzmiała.

Wkrótce całe Nazaret stanęło bez mała.

Na rozległej przestrzeni pomiędzy murami

Wśród ludzi widać gońca, lud na moment zamilkł.

By treść dokładnie poznać, ze skupieniem słucha.

 

Trębacz, siedząc na koniu, silnie w puzon dmucha:

„Od cesarza Augusta wyszedł dekret nowy:

W całym Imperium Rzymskim chce policzyć głowy

Żydów sobie podległych od starca do dziecka.

50      Tego spisu dokona wszędzie władza świecka,

Wysłana przez cesarza z rozpoczęciem zimy.

Każdy winien się udać, gdzie ma dom rodzimy,

By dwanaście pokoleń oddzielnie zliczono.

Kto by spis zlekceważył, ten zapłaci słono!

W obliczu tu zebranych odczytane słowa

Podpisała królewska ręka herodowa…”

 

Pergamin zaraz zwinął, nałożył pokrowiec,

Z trudnością się przeciska poprzez ludu mrowie

I dalej cwałem biegnie do pobliskiej Kany,

60      By tam jeszcze przed zmierzchem dekret był czytany.

 

Tymczasem ludność miasta czyni komentarze

Do cesarskiej ustawy. Spochmurniały twarze

Zwłaszcza tych, co daleko mają ojców progi,

Bo ich czeka niebawem ogromny szmat drogi.

– Bodajby zgnił poganin, który się ośmiela

Rejestrować Lud Boży – hufce Izraela!

Oby już zstąpił Mesjasz w płomienistej zbroi

I zmiażdżył stopą karki barbarzyńskich „goi”;

Niech bałwochwalców stoczy trąd po same uszy,

70      Niech tym nieobrzezańcom lew bękarty skruszy!…

Takie i tym podobne słychać złorzeczenia,

Bo złość człowieka w węża częstokroć zamienia.

Cieśla stoi milczący, choć bardzo zmartwiony,

Gdyż w tym czasie nie może zostawić swej żony

Bez opieki… Przynosi te wieści małżonce.

Właśnie sprząta mieszkanie, do którego słońce

Rzuca ostatnie blaski. – Mam przykre nowiny:

Oto goniec przed chwilą czytał pergaminy,

Od samego cesarza zostały wydane.

80      Poruszenie ogromne, jakby wrzątku dzbanem

Wylał na ludzkie głowy: Spis ludności będzie!

Nie tylko w Palestynie, lecz na świecie – wszędzie!

Niebawem się rozpocznie za nadejściem zimy,

Każdy w miejscu urodzin… Cóż tedy zrobimy? –

Do Betlejem daleko i to o tej porze?!…

 

– Trzeba się zdać we wszystkim na zrządzenie Boże –

Uspokaja go żona, stojąc koło pieca.

Cesarz w imieniu Boga nam rozkazy zleca.

Powinniśmy bezzwłocznie spełnić co do joty,

90      Pomimo iż się zaczął okres zimnej słoty…

– Posłuchaj, droga Żono: Zostań w Nazarecie,

Sam tę sprawę załatwię. Nie stało w dekrecie,

Że niewiasty iść muszą…, a chociażby nawet,

To dla matek brzemiennych prawo jest łaskawe.

Tu w domu będziesz miała matkę przy porodzie,

A drogą byś przemarzła przy takiej pogodzie:

Czy nie dobrze Ci radzę? –

A żona z pokorą:

– Tyś poznał tylko, panie, tajemnice proroctw,

Których Wszechmocny nie dał zrozumieć nikomu.

100    Gdybym sama została przy mamusi w domu,

Z pewnością by się zeszły sąsiadki, położna…

Wprawdzie zacna Judyta jest dosyć pobożna,

Ale chętnie rozmawia o chwilach połogu,

Wnet o tych sprawach Bożych rozgłaszałby ogół.

Anioł Gabriel zapewnił, że Panną zostanę,

Że poczęcie i poród będą nieskalane,

Więc nie trzeba pomocy nawet własnej mamy.

Tam, z dala od rodziny, sekret zachowamy.

Przygotujmy się w podróż, trud mnie nie przestrasza,

110    A spełni się proroctwo Księgi Micheasza:

„Betlejem, ziemio judzka w okręgu Efrata,

Nie jesteś z izraelskich książąt mniej bogata,

Albowiem z ciebie wyjdzie Wódz Ludu Bożego…”

 

Opuścili Nazaret w czasie dziewiątego

Miesiąca Zwiastowania. Jest już słotna zima.

Na osiołku Niewiasta skromny bagaż trzyma.

Osiołek raźnie kroczy, pomimo że szósty

Dzień już dźwiga na sobie Brzemienną i chusty,

Którymi jest okryta, lub też na nich siedzi,

120    Nie chcąc Zbawcy wystawiać na widok gawiedzi.

Opublikowano Brat Bogumił Marian Adamczyk | Napisz do mnie

Fragment do rozważania 23

EPOPEJA „PAN JEZUS”

TYTUŁ TRZECI: „Wesele Dusz Dziewiczych” (524-596)

Goście patrzą na skrybę z usty otwartymi,

Za wyjątkiem młodzieży, co tańczy w ogrodzie

I tych, co się krzątają przy kuchni w gospodzie.

Tematem zaciekawił skryba też Maryję,

Co Wielkiego Wybrańca pod swym sercem kryje…

Mogłaby wiele mówić – więcej niż uczony:

530    Toż Jej duch z Pomazańcem ściśle jest złączony!

Ale siedzi spokojnie i słucha z przejęciem.

Nawet Anna przestała rozmawiać ze zięciem

I słucha znaków czasu. Gdy skończył, niewiasta

Podsuwa mu najlepsze potrawy i ciasta.

Wszyscy są urzeczeni tak miłą wieczerzą,

To znak, że do królewskiej rodziny należą.

Choć sami żyją skromnie dla ubóstwa cnoty,

Inni się postarali o wszystkie przedmioty,

Gdyż chcieli im zgotować niespodziankę miłą,

540    I by sproszonym gościom lepiej się bawiło.

 

Nad ranem grać przestali; siedzą ochotnicy,

Inni spać się pokładli, aby do bóżnicy

Mogli iść na modlitwy wspólne bez przeszkody.

Po przyjściu z nabożeństwa poprawią znów gody.

 

Goście się rozjechali. Zaraz domownicy

Uprzątają zagrodę: dzbany do piwnicy,

Pożyczone naczynia odnoszą sąsiadom.

Maryja też pomaga w pracy. Józef, świadom

Wielkich tajemnic Bożych, bez czasu mitręgi,

550    Bierze warsztat, narzędzia, jak: młotki, obcęgi,

Dłuta, piły, siekiery i wiezie do żony,

Aby dom Zwiastowania nie stał opróżniony.

Tam przystawi pracownię do kamiennej ściany,

W której umieści wielki stół-warsztat drewniany.

Nad warsztatem wbił gwoździe – tu krótki, tam długi,

By znów zawiesić piły, świderki i strugi…

Chociaż z zawodu cieślą, ale się też trudni

Wyrabianiem konewek na wodę ze studni,

Kamiennych koryt, stągwi o różnym formacie,

560    Nie brakuje mu pracy na co dzień w warsztacie.

Zna obróbkę kamienia przy budowie domu,

Stara się nie odmawiać pomocy nikomu.

Przychodzą gospodarze, prosząc o przybycie,

Bo wiatr zerwał polepę glinianą na szczycie,

Innym razem naprawić wrota u stodoły,

Koło od wozu, sochę, lub jarzmo na woły.

Toteż zwykle zajęty od rana do nocy;

Nawet dzieci żądają od cieśli pomocy:

– Rozleciało się koło od mojego wózka,

570    Sam nie umiem naprawić… Zaś życzliwość Józka,

Zwłaszcza dla małych dzieci – jest niewyczerpana,

Więc przychodzą do niego od samego rana…

Umie rozmawiać z dziećmi na tematy Boże,

Zachęca do dobrego, a w stosownej porze

Modli się razem z dziećmi, albo pieśni śpiewa,

Pozwala im do domu zabrać klocki z drzewa,

Natomiast im zabrania brać narzędzi w ręce

I pluskać się jak kaczki w kamiennej wanience –

Nie nastarczyłby wody nosić tym kaczorom,

580    Bo do studni daleko i roboty sporo…

 

Choć tylu ma klientów z rana i wieczora,

Dla wszystkich jest uprzejmy, a jego pokora

Do Boga ich pociąga, bo w Nim jest skupiony

Nawet w toku zajęcia! Szczególnie do żony

Odnosi się z szacunkiem i w pracy wyręcza:

Nosi wodę ze studni, wiór pełne naręcza,

Często izbę zamiecie, wiedząc, że jest w stanie

Błogosławionym. Wonczas urządza sam pranie,

By Matki nie przemęczać – jest jak Anioł Boży,

590    Czuwający nad dzieckiem, nim je spać położy.

Szczęśliwy, że swą pracą, często w pocie czoła,

Służy innym i żonie jak uczynna pszczoła,

Że jest przydatny ludziom prawie wszystkich stanów,

A najbardziej się cieszy ze swej służby Panu,

Który w postaci dziecka wzrasta w jego glebie:

Pomaga wszystkim wkoło nie bacząc na siebie…

EPOPEJA „PAN JEZUS” –  KONIEC TYTUŁU TRZECIEGO: „Wesele Dusz Dziewiczych”

Opublikowano Brat Bogumił Marian Adamczyk | Napisz do mnie