Idźcie i głoście

matka-bozaNowy Rok Liturgiczny Kościoła otwiera kluczem hasła „idźcie i głoście”, całą paletę postaw misyjnych, którymi mamy owocować po Jubileuszowym Roku Miłosierdzia i celebracji 1050 lecia Chrztu Polski. Jest wiele „miejsc” do których trzeba dotrzeć. Każda forma działania w tym względzie jest dobra. Modlitwa i czyn w kierunku zachowania łaski w sobie i w drugim człowieku. Trzeba też szukać nowych metod do dotarcia na duchowe i moralne pustynie współczesności. W każdym razie bierność i obojętność nie mają z tą sprawą nic wspólnego. Dlatego idźcie i głoście, to wezwanie do każdego wierzącego człowieka. Niech Matka Boża umacnia nas na tej drodze misyjnego wymiaru Kościoła we współczesnym Świecie.

Opublikowano Brat Bogumił Marian Adamczyk | Napisz do mnie

CHRYSTUS KRÓLEM CHRYSTUS PANEM

kroluj-nam-chryste

Opublikowano Głos Przyjaciół i czytelników Brata | Napisz do mnie

ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY W KRAKOWIE

PATRON SDM 16OJCIEC ŚW. JAN PAWEŁ II ZAPOCZĄTKOWAŁ SPOTKANIA MŁODYCH. PAPIEŻ FRANCISZEK KONTYNUUJE SPOTKANIA Z MŁODYMI CAŁEGO ŚWIATA. SPOTKANIE W KRAKOWIE JEST ODPOWIEDZIĄ KOŚCIOŁA NA WSZYSTKIE WĄTPLIWOŚCI WSPÓŁCZESNEGO CZASU. POKAZUJE NIEZMIENNĄ PEWNOŚĆ WIARY W BOGA, KTÓRY JEST MIŁOŚCIĄ I MIŁOSIERDZIEM. MŁODZI Z CAŁEGO ŚWIATA STAJĄ NA SKALE PIOTROWEJ NA KTÓREJ ZBUDOWANY JEST KOŚCIÓŁ, KTÓREGO PIEKIELNE MOCE NIE ZWYCIĘŻĄ.

ZŁO DOBREM ZWYCIĘŻAĆ! W WALCE DUCHOWEJ PODSTAWĄ JEST ŁASKA BOŻA. BEZ BOGA I JEGO ŁASKI LUDZIE WCHODZĄ W ZŁO OBOJĘTNOŚCI LUB AGRESJI. DO TYCH DWÓCH POSTAW PRZECIWNYCH DOBRU SKIEROWANE JEST ORĘDZIE KRAKOWSKIEGO SPOTKANIA MŁODYCH.

WARTO POMODLIĆ SIĘ O TO, ABY ZŁO NIE ZMĄCIŁO WIELKOŚCI TEGO SPOTKANIA. MOŻE POD WPŁYWEM MŁODZIEŻY Z TAK WIELU KRAJÓW, OBOJĘTNOŚĆ RELIGIJNA I MORALNA WE WSPÓŁCZESNYM ŚWIECIE ZOSTANIE PRZEŁAMANA… I WRÓCI DO ŹRÓDŁA MIŁOŚCI I MIŁOSIERDZIA – JEZU UFAM TOBIE!

Opublikowano Głos Przyjaciół i czytelników Brata | Napisz do mnie

NABOŻEŃSTWO CZERWCOWE

Baner na czerwiec 16ŹRÓDŁO ZWYCIĘSTWA I SIŁY W NAJŚWIĘTSZYM SERCU PANA JEZUSA. MIŁOSIERDZIE I ŁASKA, ODWAGA I ROZTROPNOŚĆ. WSZYSTKO, CO STANOWI O WIELKOŚCI CZŁOWIEKA POŚRÓD ZMIENNOŚCI ŚWIATA. W SERCU JEZUSA JEST. NABOŻEŃSTWO CZERWCOWE OTWIERA ZDROJE MIŁOSIERDZIA BOŻEGO. WARTO WRÓCIĆ DO ŹRÓDŁA, WARTO ODEJŚĆ OD ZBUNTOWANEJ PUSTKI, OD EMOCJI, OD PRZEWROTNOŚCI, OD ZAGUBIENIA, OD POZORNIE SWOJEJ KONCEPCJI SZCZĘŚCIA SKWAPLIWIE UTKANEGO Z REKLAM I GIER LOSOWYCH… CZAS WRÓCIĆ DO ŹRÓDŁA MIŁOŚCI…. JEZU UFAM TOBIE!

Opublikowano Brat Bogumił Marian Adamczyk | Napisz do mnie

NABOŻEŃSTWO MAJOWE

Nabożeństwo Majowe

Majowe modlitwy, litanią płynące,

Przy krzyżu, kaplicy, przy polu i łące,

Do Matki niesione w całym naszym Kraju,

O majowa modlitwo pełna urodzaju!

Opublikowano Głos Przyjaciół i czytelników Brata | Napisz do mnie

PROŚBA O MODLITWĘ DLA DOBRA KAPITUŁY PROWINCJALNEJ MSF

kapituła MSF 2016

WRAZ Z BRATEM BOGUMIŁEM PROSIMY WSZYSTKICH PRZYJACIÓŁ BRATA I NASZYCH, ORAZ LUDZI DOBREJ WOLI, O MODLITWĘ W INTENCJI OBRAD KAPITUŁY PROWINCJALNEJ MISJONARZY ŚWIĘTEJ RODZINY. WSPARCIE MODLITEWNE JEST BARDZO KONIECZNE Z POWODU OGROMU SPRAW PRZED KTÓRYMI ZGROMADZENIE STAJE TAK W  ODNIESIENIACH DO SPRAW WEWNĘTRZNYCH WSPÓLNOTY JAK I W SPRAWACH ZEWNĘTRZNYCH. ISTOTNE JEST RÓWNIEŻ I TO, ŻE KAPITUŁA MA WYŁONIĆ NOWE WŁADZE PROWINCJALNE ZGROMADZENIA, A CO ZA TYM IDZIE, NAKREŚLIĆ PROGRAM DZIAŁAŃ NA NAJBLIŻSZE LATA. WSZYSTKO TO SPRAWIA, ŻE NASZA PROŚBA JEST TAK GORĄCA I PILNA. DZIĘKUJEMY BRATU ZA MODLITWĘ, DZIĘKUJEMY WSZYSTKIM, KTÓRZY WESPRĄ OBRADY NASZEJ KAPITUŁY SWOJĄ MODLITEWNĄ POMOCĄ. 

MISJONARZE ŚWIĘTEJ RODZINY 

Opublikowano Głos Przyjaciół i czytelników Brata | Napisz do mnie

ALLELUJA! JEZUS ŻYJE!

JEZUS ŻYJEW IMIENIU BRATA BOGUMIŁA MARIANA ADAMCZYKA I WSZYSTKICH JEGO PRZYJACIÓŁ RADOŚCI ZE ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO I OBFITOŚCI ŁASK OD ZWYCIĘSKIEGO MISTRZA I PANA ŻYCZĄ MISJONARZE ŚWIĘTEJ RODZINY. SZCZEGÓLNE PODZIĘKOWANIE I ŻYCZENIA DLA TYCH, KTÓRZY OTACZAJĄ BRATA SWOJĄ MODLITWĄ I POMOCĄ.

Opublikowano Głos Przyjaciół i czytelników Brata | Napisz do mnie

WIELKI POST W ROKU JUBILEUSZU MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

CZAS PÓJŚĆ DO SPOWIEDZIŚRODA POPIELCOWA WPROWADZA NAS W 40 DNIOWY CZAS WIELKIEGO POSTU. KAŻDY UCZEŃ I UCZENNICA KRÓLA MIŁOSIERDZIA WCHODZI WRAZ ZE SWYM MISTRZEM NA DROGĘ PRZEMIANY. NA DROGĘ NAJWYŻSZEJ OFIARY, NA DROGĘ KRZYŻA. NASZE CIERPIENIA I TRUDNOŚCI, NASZE SŁABOŚCI I BEZSILNOŚĆ, KŁADZIEMY Z POKORĄ W GEŚCIE POCHYLONEJ GŁOWY – POSYPANEJ POPIOŁEM. NIE JEST UCZEŃ NAD MISTRZA. TO WŁAŚNIE TERAZ MOŻEMY BYĆ NAJBLIŻSI NASZEMU MISTRZOWI, GDY WIDZIMY JAK WIELE NASZYCH SZLACHETNYCH PRAGNIEŃ WYMAGA OFIARY I TRUDU. DLATEGO IDZIEMY ZA JEZUSEM, ABY NASZE SZLACHETNE WYSIŁKI OBRONY DOBRA W SOBIE I INNYCH DOZNAŁY UMOCNIENIA ŁASKĄ BOŻĄ, ABYŚMY MOGLI ODNIEŚĆ ZWYCIĘSTWO W CHRYSTUSIE. WIELU PO LUDZKU POKONANYCH CHOROBĄ, CIERPIENIEM, BEZROBOCIEM I INNYMI TRUDAMI, DOZNAJE UMOCNIENIA POD KRZYŻEM. NIEŚĆ SWÓJ KRZYŻ ZA JEZUSEM, TO PODSTAWA ZWYCIĘSTWA. WSZYSTKO MOGĘ W TYM, KTÓRY MNIE UMACNIA. CHRYSTUS WYPROWADZA NAS NA WOLNOŚĆ I STAWIA W PRAWDZIE. MIŁOSIERDZIE BOŻE JEST OTWARTE DLA KAŻDEGO, ZWŁASZCZA TERAZ W ROKU JUBILEUSZOWYM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO.

Opublikowano Brat Bogumił Marian Adamczyk | Napisz do mnie

Fragment do rozważania 26

EPOPEJA „PAN JEZUS”

TYTUŁ CZWARTY „Boski Książę Pokoju” (141-231)

Gdy wstępują do miasta, chłodny zmrok zapada.

Na ulicach przybyszów jest cała gromada:

Wszyscy z rodu Dawida, z każdej świata strony,

Jedni z Egiptu, Libii, a inni od Romy.

Każdy szuka schroniska przed zimową nocą.

W małych oknach wysoko światełka migocą,

Lecz drzwi wszędzie zamknięte. Jeśli ktoś zapuka,

Gospodarz z okna pyta: – A cóż to za włóka?!

Jedną słyszy odpowiedź: – Wpuśćcie nas za progi!

 

150    Zależnie kto tam stoi, bogacz czy ubogi:

Pierwszym drzwi się otworzą do ognia w kominie,

Gdzie goście zasiadają przy mięsie i winie,

A dla drugich są głuche, albo pełne złości:

– Jeśliś majątek strwonił, musisz teraz pościć…

Tubylcy się trzymają nieludzkiej zasady:

„Nie przyjmuj w dom biednego, bo zejdziesz na dziady!”

Jeśli kto nie ma w trzosie złota, albo srebra,

Nie wpuszczą do mieszkania, choć go trzęsie febra.

Bo cóż ich to obchodzi, że tam bliźni ginie,

160    Gdy dobrze się im bawi w mieszkaniu przy winie?…

Przy drzewie sykomoru osioł uwiązany.

Obok idą niewiasty, niosąc pełne dzbany

Wody. Na grzbiecie osła siedzi otulona

Postać młodziutkiej Matki, a przy Niej brzemiona

Przewiązane powrozem. – Na cóż Ona czeka,

Zamiast iść do mieszkania, zagotować mleka,

Zjeść gorącą kolację, przyrządzić posłanie? –

Tym bardziej, że Niewiasta jest w poważnym stanie…

– Czeka na swego męża, od zimna się skłania…

170    Józef, wracając, mówi: – Nie mamy mieszkania.

Pójdziemy na przedmieście, gdzie nie ma natłoku,

Może tam ktoś przygarnie…

Cieśla ma łzy w oku,

Patrząc na zimne członki swej Oblubienicy.

Ulicą obojętnie chodzą podróżnicy.

– Wstąpię do tego domu, gdzie się jeszcze świeci:

Widać, że izba pusta, pewnie śpią już dzieci.

Puka do drzwi zamkniętych lekko i nieśmiało,

A serce w jego piersi głośniej łomotało.

Puka raz… drugi… trzeci. Wyszła ciemna postać:

180    – Co chcecie o tym czasie? – Chcemy kącik dostać,

Zimno nam stać na dworze, jest nas tylko dwoje,

A przyszliśmy z daleka… – Zajęte pokoje!

– To przynajmniej na ławie siądziem obok pieca.

Właściciel w stronę Matki latarką przyświeca,

Widząc, że są ubodzy, głodni i zmęczeni:

– Idźcie tam, do gospody! – i zamknął drzwi sieni…

 

Tuż za murami miasta, nieco w bok od drogi,

Stał budynek z kamienia, stary i ubogi.

Przy budynku podwórko murem otoczone.

190    Wewnątrz niskie krużganki stanowią osłonę

Dla podróżnych przed deszczem, gdzie śmieci czubato.

Nocleg można otrzymać za drobną opłatą,

Chyba, że komuś chodzi o lepsze mieszkanie,

Takie za srebrne sykle tutaj też dostanie.

Wyjątkowo w tym czasie nie ma już wolnego,

A na podwórku ciasno, że coś okropnego.

Sam właściciel przy kramie zajęty po uszy,

Chodzi jak na sprężynie, choć jest znacznej tuszy.

Podobnie jego żona pracą zaprzątnięta:

200    Gotuje dla podróżnych indyki, kurczęta,

Nawet oka nie zmrużą do samego rana.

Przed ladą defiluje długa karawana.

Jedni chcą ciepłej wody, inni chleba z miodem…

Mimo pracy, opłaca trzymać tu gospodę.

Bramy pilnuje sługa i psisko kudłate.

Goście za nocleg płacą, lecz stróż nie był katem,

Bo wpuszcza też za darmo, wzrusza go biedota,

Jak się okaże, dusza odźwiernego – złota!…

Właśnie do odźwiernego podszedł mąż wzgardzony

210    I prosi o przytułek dla siebie i żony,

Która opodal stała. Zwrócił na nią oko,

I żal się mu zrobiło, westchnął więc głęboko:

– Dla tej Matki potrzeba cichego mieszkania.

Jeśli chcecie wejść dalej, wchodźcie, nie zabraniam,

Ale tam jest harmider jak na targowicy,

Gdzie z pewnością się kręcą złodzieje, zbójnicy,

Mogą Matce dokuczać. Nie może pod płotem

Leżeć z tymi zbirami. Mam w pobliżu grotę,

Wprawdzie biedną i starą, lecz dachem pokrytą:

220    W niej będzie Wam spokojniej. Leży tam koryto,

W korycie wiązka siana, zrobisz Jej posłanie,

Na uboczu nic złego Matce się nie stanie.

Tam w kącie na powrozie jest wół uwiązany,

Jutro ofiarne zwierzę zabiorą kapłani;

Możecie tam uwiązać osiołka waszego.

Ta grota była stajnią dla bydła Jessego,

Gdzie jego syn najmłodszy, Dawid rudowłosy,

Czuwając przy owieczkach śpiewał wniebogłosy.

Następnie wskazał ścieżkę przy blasku księżyca;

230    W świetle blada twarz Matki poczciwca zachwyca,

Chciałby sam iść do groty, lecz odejść nie może.

Opublikowano Brat Bogumił Marian Adamczyk | Napisz do mnie

Fragment do rozważania 25

EPOPEJA „PAN JEZUS”

TYTUŁ CZWARTY: „Boski Książę Pokoju” (121-140)

 

Józef obok osiołka idzie utrudzony

I od czasu do czasu przemówi do żony:

– Zobacz, moje Kochanie – Matka oko mruży –

Oto widać Betlejem, cel naszej podróży!

Zanim noc czarnym płaszczem przyodzieje ziemię,

Przy pomocy Wiecznego, będziem w Betlejemie.

Może też za widoku poszukam gospody,

Abyś rozgrzała członki, zziębnięte jak lody.

Mimo, że słonko świeci, jest chłodno na dworze.

130    Nikogo to nie dziwi, bo już o tej porze

Niekiedy śnieg poprószył górzyste regiony,

Bo na dole przed słońcem śnieg nie ma osłony.

Wyraźnie się rysują kontury grodziska,

Które jak stado owiec w przełęcz gór się wciska.

Niżej domy jak owce samotne na łące:

Tu stoją, tam znów leżą – całe stado śpiące.

Nawet widać pasterza, nie brak pastorału…

Okryty białym płaszczem, zda się iść pomału –

A jest nim synagoga o ścianach podłużnych,

140    Może ona zaprosi na nocleg Podróżnych?…

Opublikowano Brat Bogumił Marian Adamczyk | Napisz do mnie